• Kraj
  • piątek, 22 grudzień 2017 12:15
  •   34

Uważaj na „telefon do listonosza”

Uważaj na „telefon do listonosza”
Uważaj na „telefon do listonosza” © archiwum

O metodzie „na wnuczka”, dzięki której przestępcy okradali łatwowiernych seniorów, pisaliśmy już kilka razy. Jednak teraz złodzieje stosują nową, udoskonaloną wersję tego oszustwa. Zachowaj czujność!

Masz zdjęia lub film do tego artykułu?   Wyślij je do nas!

Typography
  • Small
Udostępnij to

Na czym polega nowy przekręt? Starsza pani lub pan odbiera telefon, a osoba po drugiej stronie słuchawki przedstawia się jako pracownik poczty.

ZŁY ADRES
Rozmówca informuje, ze musi sprawdzić poprawność adresu w związku z listem poleconym z banku, który chce dostarczyć. Niestety, ważna korespondencja źle zaadresowana. „Listonosz” odczytuje adresy z koperty (przekręcaj c np. numer domu), a ofiara poprawia go, podając właściwe dane. Dalej oszust tak kieruje rozmowy, by ustalić nazwę banku ofiary i rozłącza się, zapewniając, że list trafi pod wskazany adres.

HALO, TU BANK
To dopiero początek, bo po kilku chwilach ofiara dostaje kolejny telefon. Tym razem dzwoniący przedstawia się jako pracownik banku (którego nazwę podczas poprzedniej rozmowy ustalił oszust numer 1). Rozmówca uprzedza ofiarę, że niedawny telefon z poczty był w rzeczywistości próbą wyłudzenia danych przez byłego pracownika banku. Zdezorientowany i przestraszony tą informacją senior (któżby się nie zdenerwował?) jest łatwym celem. Kiedy więc „życzliwy urzędnik” instruuje ofiarę, aby niezwłocznie (co istotne, bez rozłączania się) wykręciła policyjny numer 997 i zgłosiła incydent, wykonuje to polecenie bez cienia wątpliwości. Nie łączy się jednak z komendą, bo oszust numer 2 nadal pozostaje na linii… Wówczas słuchawkę przejmuje trzeci przestępca, podający się za oficera dyżurnego.

„POLICYJNA” AKCJA
Rzekomy policjant przyjmuje zgłoszenie i namawia seniora do udziału w prowokacji z udziałem oficera Centralnego Biura Śledczego, dzięki której przestępca zostanie schwytany. Starsza pani lub pan musi „tylko” wypłacić określoną kwotę ze swojego bankowego konta i przekazać ja funkcjonariuszowi CBŚ, który odbierze pieniądze w umówionym miejscu i zwróci po ujęciu oszusta. – jako depozyt wystarczy 500 zł. Jednak wszystko musi odbyć się w pełnej konspiracji – słyszy ofiara. – Trzeba zrobić jak najszybciej, a o naszej akcji nie może pani nikogo informować, nawet najbliższych – przestrzega „funkcjonariusz”.

Choć w podobnych oszustwach alarmowano wielokrotnie, a specjalna kampania informacyjna przestrzegała seniorów przed tego typu wyłudzeniami, są już pierwsze ofiary tej metody oszustwa. Jak się uchronić? Pamiętaj, że urzędnicy pocztowi nigdy nie weryfikują adresów telefonicznie, a policjanci nie angażują w swoje akcje osób cywilnych. Nigdy też nie żądają od nich pieniężnych depozytów. Dlatego, kiedy zdarzy Ci się odebrać podobny telefon, natychmiast się rozłącz i zgłoś sprawę na najbliższym komisariacie.

Publikacja:
Sebastian Kalak
Podoba Ci się?
Oceń ten artykuł
(0 głosów)