• środa, 14 sierpień 2013 23:37
  •   3436

Anna Klejzerowicz – kobieta o wielu twarzach

Anna Klejzerowicz – kobieta o wielu twarzach
Anna Klejzerowicz – kobieta o wielu twarzach © © archiwum A. Klejzerowicz

Jest niewątpliwie wiedźmą. Nie dajmy się zwieść pozorom, te zielone oczy i magnetyzujące spojrzenie są raptem preludium jej umiejętności. Powieści wychodzące spod jej pióra uwodzą swym stylem, humorem, tajemnicą, łamigłówkami i genialnym połączeniem historii, obserwacją ludzi i problemów społecznych. Jaki jest jej warsztat pisarski? Skąd czerpie inspiracje? Czy jej bohaterowie to ty czy ja? Co radzi debiutantom? Sprawdź!

Masz zdjęia lub film do tego artykułu?   Wyślij je do nas!

Typography
  • Small
Udostępnij to

 

Raptem kilka dni temu na półkach księgarni ukazała się Twoja nowa powieść pt.”Córka czarownicy”. Jest to kontynuacja losów bohaterów „Czarownicy” , jak sugeruje tytuł, czy zupełnie nowa opowieść? Czym ta różni się od pozostałych?
Ujęłabym to tak: jest to kontynuacja losów bohaterów „Czarownicy”, a jednocześnie nowa opowieść. Umiejscowiona w tych samych realiach, jednak różna zarówno w treści, jak w formie – „Córka czarownicy” jest mroczniejsza, zawiera wątek społeczny i kryminalny, choć złagodzony nieco przez wątek obyczajowy, znany już czytelnikom „Czarownicy”. Wracam w niej do postaci Małgosi, która w poprzedniej powieści była małą, ale już mocno naznaczoną przez życie dziewczynką. Tutaj jest dorosła, lecz wciąż skrywa tajemnice, które w pewnym sensie sama musi odkryć na nowo. Zmuszają ją do tego okoliczności. Ta prawda jest także potrzebna jej samej, by móc normalnie dalej żyć, bez traumatycznych obciążeń z przeszłości. A od pozostałych moich książek różnią się bardzo obie „czarownice”. Pozostałe książki to kryminały oraz literatura grozy.

Piszesz od wielu lat. Skąd czerpiesz inspiracje? Czy Twoi bohaterowie choć w części są odzwierciedleniem prawdziwych ludzi, których spotykasz na ulicy?
Inspiracje czerpię z własnych osobistych pasji, obserwacji, zainteresowań. Ponieważ obserwuję ludzi, ich zachowania, sylwetki psychologiczne, więc w tym sensie moi bohaterowie są odzwierciedleniem prawdziwych ludzi. Mój pierwotny zawód także jest mi przy tym pomocny: ukończyłam resocjalizację, sporo lat przepracowałam w zawodzie, psychologia nie jest więc dla mnie jedynie pustym pojęciem. Nigdy jednak moi bohaterowie nie są ich bezpośrednim odwzorowaniem. Nie opisuję realnie istniejących osób, a ci, którzy występują w moich powieściach są z założenia fikcyjnymi postaciami.

Masz szerokie zainteresowania: literatura, historia, historia sztuki, sztuka, kultura Japonii, fotografia, teatr, psychologia, archeologia, relaks na łonie przyrody… Mam nadzieję, że nie pominęłam czegoś ;) Kiedy znajdujesz na to czas?
Cóż... przebywam już trochę na tym świecie, więc powiedzmy, że każdy etap miał swój czas. Pewne etapy tracą na aktualności, inne trwają i są dalej rozwijane. W moim przypadku akurat teatr czy fotografia: nie przestałam się nimi interesować, lecz nie zajmuję się już nimi tak czynnie jak dawniej. A większość tych moich zainteresowań ma swoje źródła w dzieciństwie. Pochodzę z takiego domu, w którym te tematy były na porządku dziennym i dla mnie są tak naturalne jak oddychanie. Odkąd pamiętam – czytałam, pasjonowałam się sztuką, zagadkami historii, fotografią, którą zaraził mnie ojciec, sam pasjonat. Fotografia i literatura doprowadziły mnie w swoim czasie do teatru, co było prostą koleją rzeczy. Nie wiem, myślę, że większość twórców, w tym pisarzy, posiada taką cechę jak dociekliwość, ciekawość świata. Bez niej chyba niemożliwe jest tworzenie.

Nie uwierzę, że po wydaniu „Córki czarownicy” już nie myślisz o nowej powieści. Pracujesz nad czymś?
Nowa powieść – kryminalna z wątkiem historycznym – jest już gotowa, ukończona i czeka teraz u wydawcy na redakcję. Ma już nawet okładkę (przepiękną), a ukaże się w nowym roku. Tymczasem zaczęłam już kolejną, a w notatkach czekają dwie następne...

Uchylisz rąbka tajemnicy o czym są?
Jeśli o ten kryminał chodzi – nie mogę! To tajemnica, której czas na ujawnienie wyznaczy wydawca. Na razie i tak już dużo zdradziłam: jest to powieść kryminalna z wątkiem historycznym. Mogę jeszcze dodać, że wątek historyczny dotyczy tym razem historii najnowszej. I już na ten temat nabieram wody w usta, książka niedługo na rynku. Co do dwóch kolejnych: jedna to także niespodzianka (o ile pomysł wypali, bo to zależy jeszcze od paru osób), a kolejna to od dawna już czekający w kolejce trzeci tom przygód Emila Żądło – czyli gdański kryminał, także z historią (tym razem znacznie bardziej odległą) oraz sztuką w tle.

A więc czekamy w napięciu na kolejne wydania. Piszesz niemal od zawsze. Czy wydanie kolejnej powieści jest takim samym przeżyciem, jak wydanie tej pierwszej książki, pachnącej drukarnią?
Może to dziwne, ale... tak. Każda książka jest pierwsza. A przynajmniej ja w ten sposób to odczuwam.

Które z tych określeń bardziej do Ciebie pasuje: pisarz - rzemieślnik czy pisarz – artysta?

Nie mam pojęcia, nigdy się nad tym nie zastanawiałam, a poza tym uważam, że to sztuczny podział. Nie ma „artyzmu” bez warsztatu, czyli dobrego rzemiosła, i odwrotnie – dzieło jest martwe, jeśli pozbawione ducha.

Kiedy powinno się zadebiutować jako pisarz?
Wtedy, kiedy jest się do tego gotowym. Każdy sam musi to wiedzieć. Nie należy się zbytnio spieszyć, trzeba dojrzeć.
Kryminały, które wyszły spod Twojego pióra mają niepowtarzalny klimat, są ciekawe, napięcie w nich jest umiejętnie dozowane, a jednak nie można się od nich oderwać. Koncept i intryga, które są w powieściach sprawiły, że porównywana jesteś do Agathy Cristie.

Wolałabyś uniknąć takiego porównania?
Chyba tak :) Bo nie jest prawdziwe. Moje powieści są jednak zupełnie inne niż książki mistrzyni kryminału. Tak jak różne są epoki, realia i środowiska, w jakich przyszło nam obu żyć. Jej dzieła są absolutnie wyjątkowe, niepowtarzalne. Nikomu jeszcze nie udało się stworzyć czegoś równie doskonałego – w sensie całej, tak przecież bogatej, twórczości.

Gdzie tam moim seryjnym zabójcom do jej finezji, czy też moim dziennikarzom śledczym do Herculesa Poirot?!
Takie porównania są dla mnie oczywiście zaszczytem, lecz nie zasłużyłam sobie na niego. A w samozachwyt nie chcę wpadać, wolę się do grobowej deski rozwijać.

Mam nadzieję, że nie uchylę zbytnio rąbka tajemnicy zdradzając, że pisząc powieści kryminalne tworzysz konkretny konspekt. Ułatwia Ci to pisanie?
Konspekt to za wiele powiedziane. Nie jestem aż tak zorganizowana, w rzeczywistości mam raczej naturę bałaganiary. Ale zawsze najpierw przygotowuję sobie plan, w którym określam z grubsza zarówno intrygę, jak i formę, kompozycję planowanej powieści. Dotyczy to przede wszystkim kryminałów. Tam musi się jednak wszystko zgadzać, jak w łamigłówce. Nie można sobie pozwolić na wpadkę. Ułatwia mi to pisanie na starcie, choć w trakcie pracy i tak jeszcze wiele rzeczy modyfikuję. Generalnie jednak nie zacznę pisać, dopóki nie mam całej koncepcji książki w głowie.

Angażujesz się w wiele projektów, mocno wspierasz debiutantów i podpowiadasz gdzie wypromować swoją twórczość. Gdybyś mogła udzielić kilku rad przyszłym pisarzom, to byłyby:
Zawsze byłam czynnym i aktywnym człowiekiem, nie umiem inaczej. Jeśli coś mnie poruszy, nie potrafię być bierna, stać z boku, zamykać oczu. Muszę się angażować, bez tego nie żyję. Wspieram debiutantów – jeśli uznam, że warto - bo pamiętam jeszcze, jak człowiek czuje się zagubiony, kiedy zaczyna, a na niczyje wsparcie czy choćby zrozumienie nie może liczyć. W końcu jest to specyficzny świat, ten nasz rynek ksiązki. Jednak rad nie będę udzielać, z prostego powodu: nie ma uniwersalnych rad. Wszystko zależy od jednostki, sytuacji, gatunku twórczości. Uniwersalna jest chyba tylko jedna zasada: jeśli jesteś autentycznie przekonany co do wartości swego dzieła, Autorze, to nie poddawaj się! Walcz o nie! Ale przede wszystkim nie daj się skusić, nie próbuj iść na skróty, nie oddawaj go byle komu, bo możesz pogrzebać swoją szansę. Jeśli rzecz jest dobra, prędzej czy późnej znajdzie nabywcę. Nie płać za to, za co powinni płacić tobie. Bo to Twoja praca - samo się nie napisało. Jeśli ty nie będziesz jej szanował, to tym bardziej inni nie będą. To chyba tyle. Jeśli młodzi autorzy to zrozumieją, pomogą nie tylko sobie, ale przyczynią się także do uzdrowienia kulejącego rynku książki.

Piszesz powieści i opowiadania. Kiedy się to zaczęło? Co było impulsem do pisania?
Ech, nie pamiętam! Zaczęło się w dzieciństwie. Zawsze coś tam pisałam, najpierw do szuflady, na jakieś konkursy, potem dla prasy: artykuły, beletrystykę. Pracując w teatrze,* zajmowałam się nie tylko fotografią teatralną, ale także reakcją publikacji teatralnych, pisałam też krótkie teksty do tych publikacji. Aż skończyło się na literaturze.  

Czy uważasz, że czytelnictwo w kraju zanika? Czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że Polacy najchętniej omijaliby książki krajowych pisarzy? Jak sądzisz, dlaczego tak się dzieje?
Nie sądzę, że zanika. Raczej zawsze było kiepskie. Polacy to kiepsko wykształcone społeczeństwo - nie od dziś - a o poziomie naszego szkolnictwa szkoda gadać. Podejrzewam, że procent czytających od stu lat jest mniej więcej podobny. I nie do końca zgodzę się z tym, że Polacy omijają polską literaturę. Dotyczy to raczej mało wyrobionego czytelnika. Ten wyrobiony będzie czytał rodzimych pisarzy choćby z ciekawości, co sobą reprezentują. A reprezentują coraz więcej i jestem o tym przekonana. Naprawdę jest coraz więcej świetnych polskich pisarzy. Choć z drugiej strony nie tworzyłabym także mitów, ani nie stawiałabym pomników. Powiem tak: mamy nie mniej dobrych pisarzy, co każda inna nacja. Tak samo jak średnich, przeciętnych i kiepskich,. Uważam, że te proporcje są wszędzie podobne. Jednak dopóki nie zmieni się u nas polityka kulturalna oraz nie wzrośnie świadomość samego społeczeństwa – z czytelnictwem lepiej nie będzie. Książki nie umrą, spokojna głowa– ale naród bez książek... owszem.

W wywiadach podkreślasz, że lubisz czytać. Czytasz co Ci wpadnie w ręce, czy masz wybranych autorów?
Czytanie tego, co mi wpadnie w rękę, zakończyło się wiele kat temu. Teraz wybieram, zarówno gatunki literackie, jak autorów. Bardziej gatunki. Czytam mnóstwo powieści kryminalnych, fantastyki, literatury grozy, ale także realizm magiczny, powieści historyczne, literaturę popularnonaukową. Wybranych autorów mam, jak chyba każdy, choć wcale się do nich nie ograniczam. Z literatury obcej są to w szczególności: Eco, Perez-Reverte, Cortazar; z polskiej przede wszystkim: Choromański i Huelle. Ale i wielu innych, z których większość – tak się składa - to moi dobrzy znajomi i przyjaciele. Dlatego wolałabym ich tutaj nie wymieniać, żeby mnie ktoś nie posądził o prywatę. Powiem tylko, że ostatnio odkryłam (dla siebie odkryłam) rewelacyjne książki – akurat polskich autorów – dla przykładu: Kasi Bondy, Andrzeja Dudzińskiego, Antoniego Homy.

Korci mnie, żeby zapytać o Twoją biblioteczkę. Podejrzewam, że jest duża.
Jest duża, nieuporządkowana, i zajmuje każdą możliwą powierzchnię: półki, parapety, szafki, drapaki dla kotów, podłogi, kartony, strych, a nawet garaż. I nie potrafię pozbyć się niczego ze swoich zbiorów.

Twoje opowiadania ukazują się również w zbiorach, razem z publikacjami innych pisarzy. Czy praca nad takim zbiorem jest łatwiejsza czy trudniejsza? Czy to nie czasem tak, że pisarz, na ogół jest zatrudniony w jednoosobowej firmie, potrzebuje kontaktów z innymi ludźmi parającym się tym samym zajęciem? Czy tworząc zbiór ustalacie kierunek, motyw, do którego piszecie teksty?
Różnie to bywa. Najczęściej jednak kierunek i motyw określa wydawca. Konfrontacja z twórczością innych autorów na ten sam temat to ciekawe i wzbogacające doświadczenie. A kontaktów potrzebujemy – są one konieczne, jak w przypadku każdej innej grupy zawodowej. Nie da rady w dzisiejszych czasach zajmować się czymkolwiek w izolacji.

Sama tworzysz recenzje do książek. Czy zdarza się, że szukasz recenzji swoich własnych?
Czyje recenzje bardziej cenisz: zawodowych krytyków czy zwykłych czytelników?

Piszę coś w rodzaju recenzji, choć wolę powiedzieć, że są to raczej moje prywatne opinie o przeczytanych książkach, własne refleksje czy odczucia. Natomiast recenzji własnych książek niespecjalnie szukam. Raczej wcale. Nieczęsto je także czytam, chyba że ktoś mi je podeśle. Nie chcę sugerować się cudzym zdaniem. Generalnie wiem, co, w jaki sposób i dlaczego chcę napisać, i nie zmienię się z powodu opinii recenzenta. Nie odczuwam  potrzeby ani dowartościowywania się pochlebnymi recenzjami, ani dokopania sobie negatywnymi. Kto lubi, ten mnie czyta, kto nie lubi – niech się nie katuje. Ja i tak staram się zawsze doskonalić swój warsztat, nie jestem próżna, a tematykę mam... swoją żelazną. Nie potrafię pisać o czymś, co mnie nie interesuje i żaden krytyk nic na to nie poradzi.  Mam kilku ulubionych recenzentów i portali książkowych. Są to osoby, których opinie wysoko cenię, a słowo pisane przez nich sprawia mi estetyczną i intelektualną satysfakcję. Ich recenzje czytam zawsze z przyjemnością. Natomiast najbardziej cenię sobie spontaniczne opinie czytelników. W końcu to dla nich piszę.       

Pasjonujesz się również fotografią. Czego szukasz fotografując? Co najbardziej Cię uderza? Emocje, ludzie, zwierzęta, miejsca?
Szukam... obrazów. Ja myślę przede wszystkim obrazami. Niezależnie od motywu: mogą to być zwierzęta, miejsca, ludzie. Może to być teatr, architektura, przedmioty. Najważniejszy jest obraz oraz klimat, tajemnica, którą w sobie niesie.

Gdybyś mogła utożsamić się z jakimś zwierzęciem, co to byłoby za stworzenie? Dlaczego?
Kot.** Czasem myślę, że bardziej jestem kotem niż człowiekiem ;-) A może byłam nim w jakimś poprzednim wcieleniu. A dlaczego? Nie wiem. Po prostu... tak czuję.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
Napisać parę nowych książek, wyremontować dom, uporządkować bibliotekę i ogród, pojechać na wycieczkę rowerową. Z tego wszystkiego pewne znowu zrealizuję... jeden. Nie powiem który, bo to oczywiste.  

Ślicznie dziękuję za wywiad i życzę sukcesów!

Agata Babijów-Grzywacz
_____________________________________________________________________________

* od 1989 przez kilka kolejnych lat autorka związana była z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie. Pisała publikacje teatralne i fotografowała.

** Dom Ani zamieszkuje kilku stałych kocich rezydentów, ale to nie jedyni wąsaci przyjaciele. Pogłoska rozsiewana przez koty głosi, że w ogrodzie jest genialny hotel i świetna stołówka. Każdy czworołapny wąsiasty przyjaciel na stałe staje się członkiem rodziny.

Dotychczas ukazały się:
„Córka czarownicy” wyd. Prószyński i S-ka, 2013.
"Czarownica", wyd. Prószyński i S-ka, 2012,
"Cień gejszy", wyd. Wydawnictwo Replika, 2011
"Sąd ostateczny" wyd. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2010,
"Ostatnią kartą jest Śmierć", wyd. Oficynka, 2010
"Złodziej dusz. Opowieści niesamowite", wyd. papierowe wyd. Maszoperia Literacka, 2009
”Złodziej dusz” e-book wyd. Armoryka, 2009
Opowiadania w antologiach m.in. „Zatrute pióra”, wyd. Replika, "13 ran" wyd.
Replika, „Narracje. 6 opowiadań o Gdańsku”, 2012, „31.10 Halloween po polsku”, „31.10

Halloween po polsku. Wioska przeklętych”, „O, choinka! Czyli jak przetrwać święta”, „Książki moja miłość” oraz liczne artykuły z zakresu historii sztuki oraz zdjęć teatralnych i artystycznych.

Publikacja:
Agata Babijów-Grzywacz
Podoba Ci się?
Oceń ten artykuł
(0 głosów)